Ostrzeżenie

UWAGA!!!

Jest to blog o tematyce YAOI czyli miłości męsko-męskiej. Są (lub będą) opisane sceny erotyczne, ale także przeżycia, uczucia bohaterów itp. Jeśli w jakikolwiek sposób jego treść Cię obrzydza, nie podoba się i chcesz to "hejtować" zamiast pomóc w przyszłych rozdziałach to sobie odpuść i za pomocą ładnego, zaczarowanego krzyżyka wyjdź z bloga bez zbędnych nieprzyjemności.

sobota, 29 października 2016

Rozdział XV



                       Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie?”

Westchnął cicho, tępo wpatrując się w stalową klamkę. Jeszcze nigdy nie czuł się tak… zagubiony. Chociaż od wczesnych dziecięcych lat jest nazywany geniuszem, nigdy nie czuł się lepszy od innych. Mimo to zdawał sobie sprawę, że czuje i jest w stanie zrozumieć dużo więcej niż otaczający go ludzie. Wiedział jak zachować się w danej sytuacji, by kogoś zranić czy zachęcić do walki, zależnie od potrzeby. Nigdy nie przyniósł wstydu rodzinie, mało tego był chlubą klanu. Idealnym synem głowy rodu. Z biegiem czasu przestał nawet odczuwać ciężar maski którą był zmuszony nosić. Wystarczała mu świadomość, że dzięki jego poświęceniu Sasuke będzie wiódł normalne, a przede wszystkim szczęśliwe życie. On się nie liczy. Tak było jeszcze niecały miesiąc temu.
Pochylił się, by oprzeć czoło o chłodną powierzchnię masywnych drewnianych drzwi. Zamknął oczy. Skrupulatnie budowany od wielu lat mur runą, zostawiając go całkowicie odsłoniętego. Wszystkie zasady, reguły, nakazy przestały się liczyć. Ważny był tylko On. Nie wioska, nie klan, nie Sasuke tylko On. Te wszystkie kłótnie z ojcem, wrzaski na Hokage, grożenie własnemu młodszemu bratu… Zachowywał się jak opętany. Nie poznawał sam siebie, a raczej uświadamiał sobie jaki jest naprawdę. Bez tej cholernej maski było mu tak lekko. A to wszystko za sprawą Naruto. „…uczyń go swoim, Itachi” Wyprostował się gwałtownie otwierając oczy. To brzmiało tak prosto, idealnie. Jednak nadal przed oczyma miał obraz rozhisteryzowanego męża. Nie wiedział jaką sztuczkę chce zastosować Mido, ale był pewny, że gdyby do czegoś doszło, odbyło by się to wbrew woli Naruto. A do tego nie dopuści, choćby miało by się to skończyć śmiercią ojca i żony Hokage. Nawet gdyby znienawidził go cały świat nie skrzywdzi męża, ochroni go nawet przed samym sobą.
Szybkim ruchem sięgnął do klamki, gwałtownie otwierając drzwi do ich wspólnego tymczasowego lokum.
- Naruto?! – zawołał wchodząc do środka. Opowiedziała mu jednak cisza. Zaniepokojony szybkim krokiem przemierzył krótki korytarzyk kierując się do salonu. Odetchnął z ulgą gdy zobaczył blond czuprynę wystającą zza oparcia kanapy. Cicho podszedł do mebla i okrążył go by po chwili kucnąć tuż przy głowie współmałżonka. Zmarszczył brwi widząc ślady łez na jego policzkach. Delikatnie dotknął policzka męża by pogładzić zdobiące je charakterystyczne blizny. Musiał dojść do porządku z własnymi uczuciami. Nie mógł pozwolić na to by Naruto cierpiał przez jego wahanie. Ostrożnie by nie obudzić śpiącego męża, wziął go na ręce by przenieść go do sypialni. Zdążył zrobić zaledwie parę kroków gdy Naruto niespodziewanie drgnął w jego ramionach.
-.nhh… Nie…Nie zostawiaj mnie… - Zaskoczony spojrzał na twarz współmałżonka, lecz on nadal był pogrążony we śnie. Uśmiechnął się lekko mocniej przytulając do siebie bezwładne ciało męża. Po czym pocałował go delikatnie w czoło.
-Nigdy Naruto. Nigdy…
                                          ***
   Sam nie widział co go obudziło. Otworzył oczy i powoli podniósł się do siadu, jednocześnie się rozglądając. Ostatnie co pamiętał, to Itachi mówiący, że musi porozmawiać z tutejszą kapłanką. Zacisną dłonie na przykrywającym go wcześniej kocu, gdy uczucia wróciły do niego gwałtowną, nieprzyjemną falą. Odetchnął głęboko, by odgonić wzbierające się pod powiekami łzy. Młody… Nie Kurama, nie wtrącaj się. Sam muszę sobie z tym poradzić. Pamiętaj tylko, że zawsze tu jestem. Naruto parsknął gorzkim, urwanym śmiechem. Chociaż ty..
- Obudziłeś się już? - Gwałtownie otworzył oczy i odwrócił się w stronę głosu. Itachi stał we framudze drzwi opierając się o futrynę i bacznie mu się przyglądając. Wzdrygnął się, nie lubił tego wzroku, prawie oskarżającego. Mimo tego uśmiechnął się wymuszenie.
- Tak. Przeniosłeś mnie tutaj? Dziękuję, ale nie musiałeś. Ja…
- Musiałem. Jesteś moim męże…
-  Ach tak. – Przerwał mu. Nie mógł już tego słuchać. – Regulamin klanu. Wybacz, znów zapomniałem. – Odwrócił głowę i wbił wzrok z swoje dłonie. Nie zauważył jak oczy Itachiego rozszerzają się gwałtownie. A więc o to chodzi.
 - Naruto? Chyba musimy porozmawiać. – Dokładnie widział jak ciało osiemnastolatka natychmiastowo się spina. – My nie..
- Przepraszam. Mógłbym wziąć kąpiel? Niezbyt dobrze się czuję. - Znów mu przerwał, nawet nie odwracając się w jego stronę. Chciał stąd wyjść, nie myśleć, zapomnieć. Kami, jak to boli.            Itachi przez chwilę nie odpowiadał. Wahał się, doskonale widział, że nastolatek chce jak najszybciej się od niego uwolnić. Chciał by wszystko sobie wyjaśnili, by wszystko było tak jak wcześniej. Wiedział jednak, że nie może go do niczego zmusić.
-Tak. Oczywiście. – Powoli odwrócił się by wyjść z sypialni. – Jak skończysz, przyjdź do kuchni. Przygotuję ci coś do jedzenia. – Cicho zamknął drzwi nie czekając na odpowiedź. Naruto zerknął na miejsce w którym jeszcze przed chwilą stał Itachi, po chwili wypuścił powoli powietrze z płuc. Nawet się nie z orientował, że wstrzymywał oddech. Wiedział, że długo tak nie pociągnie, ale nie chciał tej konfrontacji. Jeszcze nie… Powoli wstał i ruszył w stronę łazienki. Może kąpiel pomoże mu choć na chwilę.
                                                                      ***
Niepewnie wpatrywała się w wejściowe drzwi domu głowy klanu Uchiha. Miała wątpliwości, czy powinna tu być. Co prawda pogodzili się z Itachim, jednak wcześniej twierdził on, że sam sobie z tym poradzi. Jednak była jego przyjaciółką, prawdopodobnie jedyną. Musiała się upewnić czy wszystko jest w porządku. Zapukała. Po kilku minutach usłyszała kroki, a następnie drzwi się uchyliły ukazując sylwetkę pani domu.
- Dzień dobry, Mikoto-sama. Czy jest może tutaj Itachi? Nie mogę go zastać u niego w domu. – Uśmiechnęła się, zawsze lubiła matkę przyjaciela. Była taka inna od reszty rodziny, zupełnie jak ciepłe płomienie ogniska w zimną noc.
- Ach, Sol. Dzień dobry. – Czarnowłosa uśmiechnęła się do kunoichi, wycierając dłonie w miękką ściereczkę. – Nie, niestety. Parę dni temu wyruszył z Naruto do świątyni księżyca. Chyba dostali jakąś misję.
- Misję? - Zmarszczyła brwi. – Nie powinni mieć urlopu? Dopiero co był ich ślub.
- Sama byłam zdziwiona. Ale cóż, taki żywot shinobi. Nie znam konkretów, dowiedziałam się od męża, że obaj muszą pilnie udać się do świątyni.
- Uhum. Szkoda. W każdym razie dziękuję za informację, Mikoto-sama.
- Nie masz za co. -Uchiha posłała dziewczynie ciepły uśmiech. – Może wejdziesz? Upiekłam właśnie cynamonowe ciasto.
- Dziękuję, ale nie. Nie chcę pani przeszkadzać. Do widzenia. – Kiwnęła głową kobiecie na pożegania, po czym oddaliła się szybkim krokiem.
- Misja, hymmm? – Mruknęła sama do siebie. – Coś mi tu śmierdzi.
Miała właśnie opuścić teren siedziby klanu Uchiha gdy nagle z za zakrętu wyłonił się Sasuke. Odruchowo schowała się za drzewem. Młody shinobi, minął ją szybkim krokiem nie zauważając jej. Jednak zdołała ujrzeć jego twarz ściągniętą w grymasie złości, i wyraz jego oczu przez który zadrżała. Gdy się oddalił powoli wróciła na drogę, wciąż jednak wpatrując się w znikającą sylwetkę młodego Uchihy. Nigdy go dobrze nie znała, jednak ten wyraz twarzy…
- Okropnie śmierdzi. – Mruknęła cicho.
                                               ***   

Z duszą na ramieniu ruszył powoli w stronę kuchni. Nie miał już wymówki.  Gdy tylko uchylił drzwi, uderzył go zapach jajecznicy. Nie zdążył o niczym pomyśleć, gdy głośno zaburczało mu w brzuchu.
- Czyli trafiłem? – spytał z lekkim uśmiechem Itachi, który jednak natychmiast zniknął gdy tylko Naruto spojrzał mu prosto w oczy. Jak mogłem go doprowadzić do takiego stanu? Zaufał mi, a ja to spieprzyłem.. – Usiądź, mam nadzieję, że będzie ci smakowało.
- Uch. Dziękuję. -Mruknął cicho blondyn po czym prawie bezszelestnie usiadł przy stole, Uchiha natychmiast postawił przed nim talerz z jedzeniem i gorącą herbatę. Po czym sam natomiast oparł się o blat  kuchenny i ściskając kubek z kawą w dłoni, intensywnie przyglądał się mężowi. Naruto czując na sobie jego wzrok, zesztywniał jednak nie dając nic po sobie poznać zaczął powoli jeść przygotowany posiłek. Cisza dzwoniła w uchach im obu jednak, żaden nie miał odwagi jej przerwać.
- Przepraszam. - Cichy głos Itachiego sprawił, że Naruto gwałtownie drgnął i upuścił widelec który upadł na podłogę z cichym brzdęknięciem. Blondyn niepewnie podniósł głowę, od razu wyłapując poważny wzrok męża.
- Słucham?
- Przepraszam, za to co powiedziałem. O zasadach, klanie, ojcu. To wszystko jest nie ważne. Po prostu dorastałem, że świadomością o tym jak bardzo ważny jestem dla rodu i nie jest mi łatwo to odrzucić. Zagalopowałem się, nie pomyślałem, że cię tym zranię. Naprawdę ja…
- Nie musisz przepraszać. To naturalne, jesteś najstarszym synem głowy klanu. Masz swoje obowiązki. – Naruto uśmiechnął się wymuszenie, jednak Uchiha nadal wydawał się zdeterminowany.
- Nie, nie mam. Ja sam tego chcę. Nie przyszedłem tutaj z tobą z obowiązku. To ostatnia rzecz jaka by mnie tu przyciągnęła. Może gdyby nie ta pieczęć nigdy byśmy ze sobą nie zamienili słowa, ale ona nie ma żadnego wpływu na to co teraz robię. – Ostawił kubek i powoli podszedł do męża, po czym kucnął i złapał Naruto za ręce ciągle patrząc mu prosto w oczy.
- Cz…Czyli nie jesteś na mnie wściekły? Przecież to wszystko przeze mnie…
- Nie.  Prawdę mówiąc, ten miesiąc jest spełnieniem moich marzeń. Tych o których sam nie miałem pojęcia. – Ciepły uśmiech Itachiego sprawił, że oczy Naruto samoistnie zakryły się łzami, a on sam zsunął się z krzesła i utonął w ramionach męża.
- Naruto? Zapamiętaj sobie jedną najważniejszą rzecz. – Wyszeptał cicho. – Cokolwiek, by się zdarzyło, cokolwiek by mówili inni. Ja zawsze będę tuż obok ciebie. Będę cię trzymał i nigdy nie puszczę. Bo Cię Kocham….  
                                                                     ***
CDN.

Mam nadzieję, że udało mi się wrócić do klimatu opowiadania. Znów krótko ale jak widać taki już mój styl J.

16 komentarzy:

  1. Rozdział co prawda krótki :) ale na reszcie jest. Poza tym dzisiaj dość przełomowo. W końcu Itachi wyjawi swoje uczucia i przestanie odtrącać męża.
    Naruto to bardzo uczuciowe stworzonko, potrzebujące całej uwagi czarnookiego i przede wszystkim miłości.
    Życzę dużo weny i czasu na pisanie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaa! Nie umiem pisać komentarzy XD
    Trafiłam na Twojego bloga dopiero wczoraj, a zabrałam się za czytanie dopiero dzisiaj. Opowiadanie jest genialne! Nie spodziewałam sie takiej reakcji Saska... Trochę jeździsz po psychice naszego blondynka. Boję się pomyśleć, co się stanie jak dowie się o gwałcie o.O
    Zauważyłam dużą przepaść między dodawanymi rozdziałami. Są baaaardzo rzadko dodawane :c Zauważyłam również, że w ostatnich rozdziałach zmienił się trochę twój charakter pisania. Oczywiście, w tym dobrym sensie xD Może jest to spowodowane odstępem czasu, w jakich zostały one pisane.
    Czekam na kontynuację! ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże kochany, wrociłaś! Jak dobrze :) Twojego bloga mam ustawionego jako stronę główną gdy odpalam neta. Wchodzę,a tu rozdział. Cud, miód,malina ❤ Kochana pisz jeszcze, bo to dla mnie jak heroina 😀
    Pozdrawiam

    Ps Oczywiście,że udało Ci się wrócić do tego delikatnego klimatu 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to jak piszesz. Tęskniłam ale nie traciłam nadziei i sie doczekałam! Pisz dalej.. Piszesz wspaniale. Dużo weny i czasu na pisanie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Wróciłaś!!!! Chwała Bogu!!
    Wchodziłam na tego bloga dość często, bo miałam nadzieję,że powrucisz do pisania i zrobiłaś to!! Jestem taka z Ciebie dumna ^^
    Rozdział bardzo mi się podobał szczególnie końcówka >_<
    Powodzenia w pisaniu i proszę nie zostawiaj nas znowu

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze w te wakacje nie miałam pojęcia czym jest naruto, natknęłam się na niego przypadkiem szukając opowiadań yaoi które kocham^^ natknęłam się wtedy także na starszą wersję Twojego bloga i od razu się w nim zakochałam tak jak w paringu itanaru ♡ Twoje opowiadanie jest swietne;* Życzę Ci dużo weny w następnym czasie ponieważ zbrodnią było by zostawienie tak genialnego opowiadania >¤<

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam,
    autorko, och dawno tutaj nie zaglądałam (praca i te sprawy), ale co jakiś czas staram się zajrzeć, a nuż widelec coś jest, cieszę, że pojawił się nowy rozdział, bo opowiadanie jest naprawdę fantastyczne, nieprzeczytany obecnie, ale jak znajdę tą odrobinkę czasu od razu przeczytam i skomentuję...
    nie rezygnuj z pisania, proszę....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Akuma B

    OdpowiedzUsuń
  8. Trochę szkoda, że tak krótko, ale i tak moga, że dalej piszesz. Uwielbiam to opowiadanie. Na serio. Kocham całym swoim serduszkiem. Mam nadzieję że już niedługo pojawi się następny rozdział. :) Weny, życzę!❤💜💛💚

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję, że będziesz dalej pisać bo opowiadanie jest cudowne i czekam na więcej.��

    OdpowiedzUsuń
  10. No w końcu coś się dzieje, Itaś dajesz maleńki. Kiedy kolejny rozdział? CZEKAM :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak dobrze, że wróciłaś!
    Kocham tę parę i to opowiadanie! Rozdział tylko pobudził mój apetyt!
    Mam nadzieję, że Sasuke nie popsuje wieczoru Itachiemu i Naruto! <3
    Nie każ mi dalej czekać i dodaj kolejny rozdział! xD

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak ja kocham to opowiadanie, to aż straszne. Świetnie Ci wyszedł rozdział ♥ Długo czekałam i nareszcie jest! Okropnie się cieszę !
    Powodzenia z nauką i z wszystkim :) Jeśli czujesz się na siłach to (proszę) kontynuuj pisać. Walić ortografię i interpunkcję!
    Weny życzę i pozdrawiam ♥ ~Arnuka

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam,
    w końcu udało mi się... mam nadzieję, że pojawi się niebawem następny...
    o tak Naruto bardzo potrzebuje miłości, no i wychodzą teraz na wierzch uczucia Itachiego...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej! Kiedy next??? Twoja opowiadanie jest zarąbiste! Nie mogę się doczekać co zrobi Naruto. Może w da się Itachiemu? Widać po nich że się kochają tylko o tym jeszcze nie chcą wiedzieć. :) Nie zostawiaj tego tak no!!! Jak tak możesz :,(

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam,
    kochana pamiętasz o tej historii jeszcze? ja tutaj od czasu do czasu zaglądam mając nadzieję, że zobaczę nowy rozdział...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  16. Witam,
    kochana co słychać u Ciebie? zamilkłaś na tak długo... ja jednak właśnie wchodzę tutaj od czasu do czasu w nadziei na kolejny rozdział, ale też jednocześnie kolejny raz czytam bo to jest fantastyczne opowiadanie...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń